Ruchomy obrazek: Das Racist

The Mitchell Bros, I’m proud of you & I’mma let you finish but Das Racist (rapowe trio z Brooklynu, świeżuchna debiutancka płyta nosi tytuł Relax, tak wyjątkowo w gwoli informacji) have the best Michael Jackson themed video of all time. Niech spragnione fajności i polotu oczy cyberprzechodniów nacieszą się powyższą wersją reżyserską, która wyszła z montażowni twórczego tria kryjącego się pod nazwą Weird Days. Nie pozostaje nic więcej do doklikania.

Reklamy

2

Nadejszła okazja do cyfrowego, bo bez kleju i taśmy, wklejenia tu 2 obrazków, co ostatnio sprawiły-moi wiele radości. Dziś bowiem mija 2 rocznica odejścia do Krainy Nibylandii, waty cukrowej, Jednorożców i kwitnącego przez cały rok Kwiatu Paproci Tego, który przez cały swój ziemski żywot dawał nam TYLE radości (a potem okazało się, że Jemu samemu wcale tak wesoło nie było). Niniejszym, oto i one. Mimo wszystko, radujmy się.

Oh, ”Boy” !

22 listopada na rynek trafi wydawnictwo zatytułowane ”Michael Jackson’s Vision”, które zawierać będzie cztery i półgodziny pełne teledysków oraz krótkometrażowych filmów w nowej, odkurzonej i udoskonalonej zgodnie z normami XXI wieku jakości. Ma zebrać w jednym miejscu wszystko to, co najlepsze MJ zaprezentował na ekranach naszych odbiorników w trakcie swojej kariery, a także kilka bonusów. Klawo. Ale jak owa wizja Michaela Jacksona rzeczywiście przekładała/przekłada się na te nasze, górnolotnie rzecz ujmując, życie ? Jaki miała/ma na nie wpływ? O sile marzeń, fantazji i nadziei, jakie niosła ze sobą postać Jacksona w skrócie ogromnym, i trzeba przyznać – patetycznym (głównie to mea culpa, dodatkowo winię niedający się wyplenić wpływ Pawła Królika), opowiada nowozelandzki film ”Boy” w reżyserii Taika Waititi. Zaliczywszy po drodze z kraju Kiwi parę całkiem prestiżowych festiwali (Berlin, Sundance), na początku października wszedł on do polskich kin, jednak w bardzo ograniczonej liczbie kopii (ponoć 3 czy 4). Jego plakat zatem nie krzyczy do zgromadzonej na ulicach gawiedzi z każdego słupa ogłoszeniowego. Niemniej, jeśli zaistniałaby taka okazja, owa produkcja filmowa – smaczna i zdrowa, byłaby dysząco i gorąco zalecana do spożycia. Nie bez powodu przecież mówią, że je się oczami. A ”Boy” jawi się jako jeden z tych małych, ale wielkich filmów; w odróżnieniu oczywiście od obrazów wielkich, ale małych. Jest zabawny, inteligenty, absolutnie odjechany, wyjechany i niebanalny. Główni bohaterowie w mig zyskują naszą sympatię i szczere uznanie dla swego dość niestandardowego sposobu bycia, motyw MJ i E.T. gra w tej orkiestrze pierwsze skrzypce, a końcowa scena bije na głowę milicyjną pałą ten pseudo bollywoodzki taniec dworcowy ze ”Slumdog Millionaire‚a”. W ogóle ”Slumdog”? Pff! Ale ”Boy” ? Oh, boy!

365 dni po tym, jak zmienił się świat


*wybrane momenty mające decydujący wpływ na zmianę naszego mikro i makrokosmosu:

1. Gdzie byłeś/-aś 4 czerwca 1989 ?
2. Gdzie byłeś/-aś 11 września 2001 ?
3. Gdzie byłeś/-aś 25 czerwca 2009 ?
4. Gdzie byłeś/-aś 10 kwietnia 2010 ?

Ad. 1. W stanie wielkiej nieświadomości.
Ad. 2. Bunkrując się w domu, oczywiście unikałam obowiązku szkolnego.
Ad. 3. Wstałam całkiem wczesnym rankiem. Spiesząc się do wyjścia tradycyjnie włączyłam radio, usłyszałam TĘ WIADOMOŚĆ i pomyślałam sobie: ”no, chyba sobie żartują !” Bo przecież równie dobrze mogliby powiedzieć, że zamordowano Myszkę Miki, Piotrusia Pana wysłano na emeryturę, a ekstremiści z byłego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich wysadzili Wieżę Eiffla. Wieczni chłopcy, żywiący się światłami sceny, zapalającą się czerwoną lampką kamery, uwielbieniem tłumów, tak po prostu nie umierają. Nie mniej trudno było w ten fakt uwierzyć, oglądając tele-pogrzeb, pierwszą tak multimedialną, godną XXI wieku, mszę w hali Staples Center w Los Angeles, mieście taśmowo produkującym sny i iluzje. Czytaj dalej