Bons Smiths

1. BON … Jour, Happy BON IVER … Day! Nawet jeśli znajdujemy się tysiące kilometrów, jeden ocean i parę mórz od Milwaukee w stanie Wisconsin, gdzie burmistrz tego miasta za zasługi oraz rozsławienie regionu w świecie szerokim przez Justina Vernona i jego bandę zwaną niedźwięcznie oraz niewdzięcznie: Bon Iver, ustanowił 22 lipca dniem Bon Iver właśnie. Nagłówki nie kłamią. Ekspansja trwa. Rural-folk & rural-indie przekraczają granice regionalne i mało-ojczyźniane, indie’d. (Nie)warto przypomnieć, iż za poprzedniego reżimu w Nadwiślańskiej Krainie ten sam dzień był także dniem wyjątkowym, bowiem był świętem państwowym, tj. narodowym, pardon. O, ironio. W każdym razie, mamy nadzieję, iż należycie wyświęcicie ten dzień, bo trzeba pamiętać, by dzień świet(n)y święcić – tak mówiło pewne Pismo (tak na marginesie, a w zasadzie w nawiasie: to trochę dziwne Pismo, skoro mówi, a nie pisze, non? Podejrzane!), i z okazji BON IVER Jour staniecie się wszyscy BIEN IVRE(s) przy dźwiękach Bon Iver, Bon Iver. Oh, it’s TOO MUCH – said tłu macz.

2. Spóźnionego wszystkiego najlepszego z okazji 25-tych urodzin albumu The Smiths The Queen Is Dead albumowi The Smiths The Queen Is Dead! Niech ten rocznik czarnobylski promieniuje na dalsze pokolenia i niezmienne ma się dobrze, ponieważ można się z niego dowiedzieć m.in., że: ”Some Girls Are Bigger Than Others”, ”There Is a Light That Never Goes Out”, a Pastor Nosi Tutu. Bezsprzecznie cenna to wiedza. Wprawdzie rodzaj sprzętu do odtwarzania muzyki wymienionego w linijce: As the flames rose to her roman nose / And her WALKMAN started to melt należałoby dziś zmienić na iPod, ale poza tym reszta pozostaje niezachwianie niesamowita i niebywała, a Królowa nadal ma się dobrze, co dało się zauważyć na Weddingu (Mc)Royal, który ku ogólnemu zaskoczeniu wcale nie odbył się w jednej z dzielnic Berlina. Dziwne.


But sometimes I’d feel more fulfilled
Making Christmas cards with the mentally ill

Oh Moz.

(To mi przypomniało, że jakiś czas temu z pewnego bardzo klawego źródła słyszałam całkiem niesamowitą anegdotę o Morrissey‚u, ale jakiś czas minął i teraz nie wydaje mi się to już takie intrygujące, za zdecydowanie za bardzo oczywiste, cóż).

PS Okazało się, że najnowsze nabytki w dyszącej, duszącej płytotece są zamieszane w różnorakie święta i obchody rocznicowe. Należało podjąć tę kwestię i zwizualizować ją, co też uczyniono. To tak celem wyjaśnienia.

Advertisements

One thought on “Bons Smiths

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s