Czy trafiła W Ciebie ”Melancholia”?

Dzisiejszy wpis w tym dyszącym oraz wyjątkowo nieczystym brudnopisie, zaczynamy od pozdrowień dla wszystkich tych, którzy błądzą po cybersieci i cudnie dziwacznym sposobem trafiają tu po wystukaniu w okienku wyszukiwarki następujących haseł: ,,melancholia film muzyka”, ,,muzyka z filmu melancholia”, ,,melancholia film i muzyka”, ,,melancholia muzyka z filmu”, ,,muzyka do filmu melancholia”, ,,film melancholia muzyka”, ,,muzka do melancholii filmu”, ,,muzyka w filmie „melancholia””, ,,film melancholia+muzyka”, ,,melancholia muzyka z filmu”, ,,melancholia film, muzyka”, ,,melancholia film 2011 muzyka”, ,,melancholia muzyka do filmu” i … ,,lars”. Zaraz obok ,,ra-ra-ra-ah-ah-ah-roma-ro-ma-ma-gaga-ooh-la-la”, ,,ra ra ra ah ah ah roma ro ma ma gaga ooh la la” oraz ,,kolendy borzenarodzeniowe” (Bronek, czy to Ty?) są to obecnie najpopularniejsze frazy naprowadzające w stronę i na stronę. Niestety, nie znajdziecie tu odpowiedzi na swoje zapytania. Wprawdzie (nie)dzielny skryba tego tekstu uznał ,,Melancholię” za najbardziej optymistyczny film, jaki widział w ostatnim czasie (oh Lars, te ,,wszystkie twoje weltschmerze”), to nie jest w stanie pomóc nikomu w kwestiach melancholijnych, a tym bardziej muzycznych, zwłaszcza że jemu samemu przez ostatnie czterdzieści pięć minut seansu za soundtrack posłużyła kompozycja ”L’Âge d’Adz” par Sufjan Stevens, która bezwiednie i boleśnie włączała mu się w głowie (to zjawisko ma ponoć medyczną nazwę, ale w tym odcinku nie zadbamy o jej określenie).

Jedno jest za to pewne: wątki apokaliptyczne stają się coraz bardziej powszechne. Najwyraźniej, this is the Age of Adz! To jest Eternal living! I mimo że trasa, promująca tenże zrywający z dawnym banjo-porządkiem album, dobiega końca (i wszystkie odpustowe gadżety oraz kostiumy z fluorescencyjnej taśmy [wykonane z pomocą ponoć przez tego samego gostka, który odpowiada za ciuszki na trwającej właśnie trasie Rihanny, oh na na] będą musiały zostać schowane do pawlacza), w brooklińskim Prospect Park na początku sierpnia odbędą się dwa ostatnie koncerty Sufjy Stardusta & co. W związku z ich promocją wypuszczono zwiastun promujący (to całkiem wspaniałe popularyzować i rozgłaszać wieść o czymś, co już się kończy, non?), który stanowi jedną wielką ”nostalgię/ultra” (obvi, sans Frank Océan). Przedstawia on przecież montaż koncertowych zdarzeń europejskich kosmicznej odysei Drużyny Bazarkowego Pierścienia made in China! IT’S TOO MUCH (I need a moment, Kanye).

Dobra. Bądźmy poważni, na ile pozwalają na to niepoważne warunki tego przybytku: żeby zobaczyć to jeszcze raz, oddałabym w zamian (- W PIERWSZEJ OSOBIE NIESPODZIEWANIE WYRWAŁ SIĘ AUTOR WPISU!) na przykład 1 koncert Björk i 1 The Roots, a nawet 0,5 Craiga Davida, jako że tych pierwszych dziwnym splotem wydarzeń widziałam po 2 razy, a Krejdżinę aż 1,5. Zamieniłabym nawet wszystko to, czego jeszcze nie widziałam, oraz zdjęcie z Lechem Wałęsą. TO/TAMTO robiło TAKIE wrażenie, zaprawdę powiadam, a nie mogłam i mogę tego wyklikać, gdyż wszystko, co piszę (!) jest mniej lub bardziej udanym (z naciskiem na mniej) szkicem tego, co naprawdę chciałabym napisać (sic!). MUJ BORZE, jak ciemno w tym lesie. Jakby co, tekturowo-papiernokolorowy-taśmonowo-neononowy strój posiadam. Niby IT’S NOT SO IMPOSSIBLE, tak mówią. Hello Brooklyn, how you doin’? Co za Melancholia. W innym wypadku lepiej, żeby już trafiła.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s