”Let’s have a toast for the douchebags”, czyli Kanye stawia

Ma się wrażenie, że gdy już niemal wszystko zostało powiedziane o Kanye Weście, jego źródło wspaniałości nie wysycha, dostarczając zgromadzonej przed odbiornikami gawiedzi wciąż nowych radości oraz powodów do dzielenia się i komentowania. Taka jest właśnie różnica pomiędzy geniuszem, choć w przypadku Kejna chodzi raczej o ”genjuż”, a marnością i ,,szaractwem”. Do rzeczy jednak. Po tym, jak na zeszłorocznym rozdaniu nagród VMA West znieważył dziewczynkę obrazoburczym ”Imma Let You Finish” i wszyscy mieli dość jego rozbuchanego buractwa, zaszył się on w podziemiach, do których nie dochodziły nawet ćwierki Twittera. Tam starał się odpokutować swe niecne czyny. Czas mijał. Gdy przechodził swoisty proces katharsis, zaczęliśmy stopniowo odczuwać jego brak, bowiem bez Kejna nie ma zabawy. Byliśmy już w stanie przebaczyć mu zeszłoroczny wstydliwy epizod, zwłaszcza że wybaczanie w dzisiejszych czasach jakoś tak łatwo przychodzi, szczególnie celebrytom. Jednak oto już na horyzoncie pojawia się on. Oczyszczony, wyposażony w nowe wspaniałości i prowadzony przez ptasie śpiewy, Kanye West powraca na łono sceny i jakże przytulnego przemysłu muzycznego. 16 listopada ma wydać album zatytułowany ”Dark Twisted Fantasy”. A wczoraj, by symbolicznie zamknąć to koło cierpienia, w które się wkręcił, triumfalnie zamknął swoim występem galę VMA, tym razem ze znacznikiem A.D. 2010. W utworze ”Runaway”, wykonanym razem z Pushą-T, dokonał prawdziwego coming outu (sic!), nie śpiewając jednak o fishstickach, ale przyznając się do bycia douchbagiem, scumbagiem, assholem, i generalnie rzecz biorąc – jednym wielkim czerwonym burakiem, o czym zresztą zaświadczył przywdziany przez niego krwisty garnitur. Kanye stawia, bez dwóch zdań.

Tylko dziewczynka nie może przeboleć resocjalizacji Westa, bo najwidoczniej chce jeszcze uszczknąć coś z tej afery, zanim zupełnie już o niej zapomnimy. Swifty nadal zachowuje się tak, jakby Gay Fish odebrał jej co najmniej cnotę (niedorzeczność!), a nie potraktował całkiem znowu niewinnym, wspomnianym powyżej ”Imma Let You Finish”. Girl, on cię tylko lekko upokorzył. W mniejszym lub większym stopniu, każdego to spotyka. To takie rites de passage. Teraz możesz już dorosnąć, naprawdę. I podziękuj Kejnowi za niewyobrażalną wręcz ilość prasy, jaką w ten sposób zdobyłaś oraz inspiracje do utworu i pretekst, by ponownie pokazać się przed milionami widzów. Oh these kids nowdays … they don’t make them like they used to.

PS Podczas imprezy kiedyś MuzycznejTV, w której wyjątkowo podobała mi się tegoroczna biała scena, wystąpili także INNI, ale zajmowanie się NIMI zakłóciłoby przekaz. Poza tym, biorąc pod uwagę rozbieżność owych występów, nie wszyscy zasłużyli.

PS 2 TO.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s