Maxwell trzaska drzwiami

Oh la … mamy do czynienia z wielkim dramatem … a wielkie dramaty to coś, co zawsze podnosi moje niezmiennie niskie ciśnienie, i każda szansa na jego podniesienie bardzo mnie raduje, a zatem jedziemy: Erykah Badu, Jill Scott i Erykah Badu, trzech największych aktywnych tuzów neo-soulu (wiadomo, D’Angelo jest nieaktywny), spakowało karawan i postanowiło pojechać z obwoźnym cyrkiem po Stanach, dając koncerty w co większych wsiach. Wydawało się, że wszystko idzie gładko – wielbłądy były posłuszne, małpy bezkonfliktowo wskakiwały w obręcz, wpływy z biletów płynęły silnym strumieniem, a areny co wieczór wypełniały się publicznością. W międzyczasie okazało się jednak, że panie Erykah i Jill naruszają ustalony wcześniej program przedstawień, znacząco przedłużając swoje występy i zajmując czas przeznaczony na koncert Maxwella. Przykładowo podczas koncertu w Atlancie nasze źródło odnotowało, co następuje:

Badu did seem to dominate much of the evening (…) Not many a headliner would allow his opening act to command more time on stage. Maybe he’s just a gracious tour mate or perhaps Badu does what Badu wants.

Gracious czy też nie, Maksiu ostatecznie stwierdził, że nie będzie dłużej tolerował tego, jak ekhm … Ankh i jego natchnione mądrości wynikające z satelitarnych połączeń (via villa Paulo Coelho) z magiczną energią kosmosu zachodzą na jego część koncertową. (Może to problem wolnego transferu). Wobec tego trzasnął drzwiami i wycofał się z trasy. Po prostu. Już w tym roku nie zagra w tym układzie. Oczywiście, moglibyśmy dyskutować, kto w tym przypadku dokonał większego zagrania à la diva i kto wygrał w plebiscycie na najbardziej rosłego buraka. Ale znając historię różnych Baduistycznych zawirowań, mających także swój epizod w Polsce, wiadomo, iż niektórzy po prostu nie są w stanie zrobić tego, co do nich w pierwszej kolejności należy. Normalnie, normalność najnormalniej w świecie przekracza ich nienormalnie normy. Ale Maxwell wie: sometimes you just have to cut the bitch off. Za ten dramat Świętej Trójcy na wysokościach kocham go jeszcze bardziej. I jednocześnie niezmiernie się boję – z Baduistami lepiej nie zadzierać, klątwa gwarantowana.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s