Ruchomy obrazek: Beyoncé

Gdy usłyszałam o tym, że Beyoncé wcale jeszcze nie skończyła z ,, byciem … Sashą ”, wpadłam w popłoch i mimowolnie rozpoczęłam w myślach poszukiwania schronienia. Tak bardzo chciałam, by znikła oraz zniknęła ona. Na jakiś czas przynajmniej. Bowiem wiadomo, że ona nie może i wręcz nie powinna wybierać się gdziekolwiek na zawsze. Gdziekolwiek nie wszystkim służy. Za to gdziekolwiek na jakiś czas służy wielu. Taka to drobna sugestia o charakterze dygresyjnym. W każdym razie, by dobić trupa ,,Sashy”, Beyoncé zdecydowała się na ostatni (na razie) skok. Ten naskok nie boli aż tak, jak wydawało się, że będzie, biorąc pod uwagę znany jej wykop. Rzadko, jeśli w ogóle w swych materiałach wizualnych, bywa ona-wokalistka tak autoironiczna, dowcipna, i z dystansem podchodząca do swojego własnego wizerunku. Wprawdzie jest tu tylko wspomnienie o fabule, ale nie są to zwyczajowe zmiany stylizacji, do których przyzwyczaiła nas w milionach swoich klipów. Trudno mówić tu o zdolnościach aktorskich, ale można wspomnieć o ,, talentach teledyskowych”. (Madonna wie sporo na ten temat. Niektórzy po prostu powinni trzymać się krótkich form telewizyjnych, najlepiej tych najkrótszych z możliwych).

I ten kawałek. Ów utwór, biorąc pod uwagę resztę jej repertuaru, jest odświeżający. Duży wkład miała tu oczywiście siostra Solange, również pochodząca z zakonu Św. Knowles, która niekonwencjonalne utwory pisać potrafi, choć wcale nie znaczy to, że umie je potem wykonywać. Gdyby tylko to Beyoncé podłożyła wokale pod znakomitą zawartość muzyczną albumu ”Sol-Angel and the Hadley St. Dreams”, mówilibyśmy o jednym z ciekawszych wydawnictw soul/R&B poprzedniej dekady. Niestety, Solange wolała być sobie sterem, żaglem i okrętem, więc głosy brzmią na wspomnianym krążku, jakby nagrywała je w piwnicy rodziców na magnetofonie kasetowym – prymitywnie i nieprofesjonalnie w porównaniu z magiczną warstwą dźwiękową reszty wydawnictwa. Micheal K z dlisted.com nie bez kozery ochrzcił młodszą siostrę Knowles mianem Basement Baby. Na szczęście, poczucie sprawiedliwości zostaje w pewien sposób przywrócone za sprawą ”Why Don’t You Love”. W brutalnym świecie nawet najmniejsze skrawki przyzwoitości cieszą. A zatem oto rzeczony wideoklip. Prosto z i od Meliny.

Advertisements

One thought on “Ruchomy obrazek: Beyoncé

  1. Pingback: Lektura: ”So damn easy to …” « muzyka dyszy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s