Morgan M. Morgansen’s Date with Destiny !

Pokazany na ostatnim festiwalu w Sundance (tym samym, na którym po raz pierwszy mieliśmy polski film w konkursie zagranicznym !) ”Morgan M. Morgansen’s Date with Destiny” trwa niespełna pięć i pół minuty. Za jego powstaniem nie stała żadna wytwórnia ani poważny producent. Film ma za to wielu, bo ponad 180 ojców (obu płci!), czyli mniej więcej tyle co ekipa naprawdę dużej produkcji. Co ciekawe, niewielu z jego autorów miało kiedykolwiek szansę widzieć się na własne oczy. Kino to praca zespołowa – przyznać to muszą nawet najbardziej aspołeczni reżyserzy pokroju Woody‚ego. Jak zatem tak pieczołowicie dopieszczone w najmniejszych szczegółach dzieło mogło powstać niemalże w 100% wirtualnie ? Stało się tak za sprawą strony hitrecord.org, którą pięć lat temu wraz ze swoim starszym bratem założył aktor Joseph Gordon-Levitt (dyszał w dyszy tutaj). Jej członkiem może zostać każdy, kto jest twórczy – pisze, rysuje, maluje, fotografuje, robi grafikę, robi muzykę, kręci filmy etc. Uważny czytelniku, ty też! Przykładowo, kręcisz padający upierdliwie z nieba śnieg, wrzucasz na stronę, ktoś dogrywa do tego muzykę, a jeszcze następna osoba dokłada do tego grafikę. I tak cegiełka do cegiełki oraz ziarnko do ziarnka powstaje pewnego rodzaju patchwork waszej wspólnej twórczości, zremiksowana, ale mimo to – nowa, inna jakość, niemożliwa do osiągnięcia w pojedynkę. JGL miał gdzieś zresztą wspomnieć, że praca twórcza jest właśnie dzieleniem się i komunikowaniem.

Dodatkowo, ten ,,remikserski” sposób uprawiania sztuki (och, te poważne słowo na ,,s”!) niemal idealnie odzwierciedla stan, w jakim znalazła się ona w XXI wieku. Waży na nim te zalatujące postmodernizmem przeczucie, że wszystko już było i nic nowego nie uda się stworzyć. A jeśli się nie da, to przynajmniej bawmy się tym, co już mamy – zdaje się nieśmiało mówić społeczność hitrecord.org. I zabierając się do tego, tworzą właśnie takie błyskotliwe, nieszablonowe, urocze, magiczne, zręczne, ładne, nieprawdopodobnie staranne, stworzone z dbałością o KAZDY szczegół, dowcipne i z lekką nutką ironii rzeczy jak ”Morgan M. Morgansen’s Date with Destiny” (tak, otworzyłam słownik synonimów, niech mądrość wieków mówi za mnie) ! Co szczególnie jest rozkoszne w tym projekcie, to styl z jakim, puszcza on delikatnie oko do przeszłości (,,Podróż na księżyc” !), jednocześnie patrząc śmiało w przyszłość, która dla kina wcale nie leży w Hollywood. And that’s a good news.

(Choć oczywiście James Cameron i jego niebiescy ludzie mogliby się temu stwierdzeniu sprzeciwić)

Panowie i Panie, czujcie się zaproszeni na randkę z przeznaczeniem !

Reklamy

2 thoughts on “Morgan M. Morgansen’s Date with Destiny !

  1. dobre dobre! estetyka na 100pro!:) co dwie główki to nie jedna wyrywa się z piersi:) i lubię bardzo tego aktora, z czasów kiedy obydwoje bylismy dzieciakami, on sie wydurniał w Planecie 3 od słońca(czy jakośtak:)) a ja zacieszałam przed tv;D

  2. O, tak – 3d Rock from the fu–ing sun ! No i zapominajmy o kanonicznym dziele ”10 things about you/Zakochana złośnica”. Zabawne, że JGL zagrał tam u boku Heatha Ledgera … Teraz po śmierci tego ostatniego NIEKTORZY zauważają niewiarygodne podobieństwo tych 2 gentlemanów. Ja tam nic nie widzę.

    Fajne wąsy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s