Próba wpisania wpisu poświęconego smutnym piosenkom dla nieczystych kochanków, do których przypadkowi ludzie kręcą widea całkiem nieprzypadkowe, bo bliźniaczo ilustrujące jazdę pojazdami mechanicznymi po jakich Autobahnach przy zacinającym zewsząd śniegu – nie powiodła się. Próbuje się zatem wpisać tu. Pierwotnie owe bliźniacze zderzenie miało zostać wklejone w to miejsce gorącym sierpniem. Niestety, niesprzyjające warunki atmosferyczne uniemożliwiły tę czynność. Było po prostu za zimno na zimne utwory, zabrakło kontrastu. Niemniej teraz jest już tak, jak powinno teraz być, a oficjalny sezon zła i zimna możemy uznać za otwarty. Nadmieńmy również, iż dziś wypada przedostatni w tym roku dwudziesty siódmy dzień miesiąca. Tak to sobie piszę, ten nieużyteczny fakt, bo akurat mię martwi.
*
*
*
Tagi: bon iver, the national
24 Grudzień 2011 o 2:24 pm
[...] muzyka dyszy o muzyce, co dyszy i kulturze, co czka « SAD SONGS ”4” (sans Beyoncé) DIRTY LOVERS [...]