
Czy listopadł i już was dopadł, zacni marynarze Mórz Cyfrowych? Na ten wszechogarniający marazm niezbędny jest MC Marazm. Został on (na)trafiony zupełnie przypadkowo, jako że nie znam typa w żaden z możliwych dziś sposobów znania osób, a warto przypomnieć, iż są to sposoby następujące: personalny (inaczej fejs dwa fejs), z widzenia (tj. jeden fejs sans dwa fejs), ze słyszenia (1 ucho bez 2 ucha; możliwy też telefon, co działa w dwie strony), po zapachu (bez szczegółów), epistolarny (vel penpalsowy czy jaki), środek poznania możliwy dzięki wątpliwej uprzejmości mediów elektronicznych (komputery z internetami z przeglądarkami z fejsami, z ćwierkaczami i z innymi substytutami), środek poznania możliwy dzięki wątpliwej uprzejmości mediów vintage’owych (radio, telewizja, prasa) lub INNE środki. Dyskusyjnie aktualna twórczość wspomnianego emm!ce zdaje się być za to o wiele bardziej chętna poznania, więcej niż on sam w każdym razie. Można uzyskać dostęp do niej za pośrednictwem strony i jej podstron mieszczących się pod adresem www.mcmarazm.com. Wskazane jest także skorzystanie z poniżej wklejonego narzędzia odsłuchowego. AVE MALARNIA! Prosi się przygotować uszy na obcowanie z wybitnie szczególnymi, błyskotliwymi pomimo wszechobecnego mroku, pełnymi marazmu, beznadziei, zastoju, letargu, uwiądu, bezruchu, jałowizny, niemocy, martwoty, impotencji, inercji, bezwładu, apatii, posuchy, pasywizmu, stagnacji, zniechęcenia, frustracji, otępienia, odrętwienia, tępoty, drętwoty, rezygnacji, gnuśności, bierności, obojętności, zobojętnienia, bezwolności, niechęci do czynu, stanów odrętwienia (och, ten słownik synonimów!) lirykami formułowanymi do muzyki, która mogłaby brzmieć jak Mikołaj, gdyby nie zbił mu się Słooik (vide Nicolas Jaar, żeby nie było). To się ponoć samo zwie ”kuchenny rap”. Niech będzie, to nie jest czas na kłótnie. Pokój. Z kuchnią.
Tagi: kuchenny rap, mc marazm
16 Listopad 2011 o 10:00 pm
[...] muzyka dyszy o muzyce, co dyszy i kulturze, co czka « Kółko graniaste chili „kącik zapoznawczy”: MC Marazm [...]