Ruchomy obrazek: Adele

Wydłużająca się absencja Adele zaczynała budzić niepokój, zachęcając jednocześnie do wyłożenia na stół różnorakich teorii spiskowych. Wokalistka zatrzymuje jednak buzującą od bzdur fantazję takich nieudaczników jak autor tekstu, powracając z nowym albumem do stęsknionych jej głosem i twórczością słuchaczy. Oficjalny, fonograficzny powrót będzie miał miejsce 24 stycznia przyszłego, 2011 roku, kiedy to Adele zaprezentuje światu następcę debiutanckiego albumu ”19”, czyli płytę zatytułowaną (nie)całkiem analogicznie, tj. ”21”. Zamieszczony na nim materiał powstawał w Londynie pod okiem Paula Epwortha, czuwającego nad twórczością m.in. Bloc Party, Jacka Peñate, Kate Nash czy Florence and the Machine, oraz w kalifornijskim Malibu pod uchem Ricka Rubina, który mimo że wiele rzeczy przyrządził, powszechnie kojarzony jest głównie ze współpracą z Red Hot Chili Peppers. Na przystawkę do albumowego dania głównego autorka ”Hometown Glory” przygotowała singiel ”Rolling in the Deep“. Został on zilustrowany takim oto klipem, stanowiącym nie tylko jego ruchomo-obrazkową oprawę, ale także dokumentującym proces twórczy dokonany w Ameryce przez Adele i jej współpracowników. Może to i amerykański sen w czarno-białych barwach, ale udaje mu się idealnie wzbudzić apetyt na więcej, na całość. Świetny kawałek muzyki, no i dziewczę brzmi tu niesamowicie.

Otagowane , , ,

One thought on “Ruchomy obrazek: Adele

  1. [...] TAMTO było tylko przystawką, TO jest dopiero danie główne serwowane przez Adele do zwiastującego album 21 singla Rolling in the Deep. Jak widać, bo jak słychać wiadomo – niesłychanie!, nie oszczędzano na produktach. I to na pewno nie jest zwykła woda, to musi być uświetniona/uświęcona płynna substancja, która zresztą niezwykle łebsko i klawo została tu zastosowana. Jedynie ”ideja” ninja, czy też innego samuraja, pozostaje dla autora wpisu tajemnicą, ale to chyba jest zgodne z ich tzw. filo. Dodatkowo, widoczny jest tutaj także m.in. pejzaż ścienny, który niektórym (autor wpisu) nasuwa skojarzenia z okładką albumu o bardzo dumnym tytule, tj. Our Love to Admire Interpolu. To się idealnie składa, bowiem u Adele wszystko także zdaje się być takie dumne. I zacne. To się chwali. Teraźniejszość nie obfituje przecież w nadmiar rzeczy, które 0tomacztynie nie wywoływałyby znaczącego przewrotu, bynajmniej nie majowego, acz oczami. [...]

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 57 other followers